New fun na DP. Strona: 4

Dodano: 2008-05-29 07:35

Kirie napisał(a):

Strach się bać co będzie później :lol:


Jak droga nimdraug sie rozkreci to juz bedzie zapozno.


Czasami warto uciec od zycia...


Dodano: 2008-05-29 23:04

Vammp napisał(a):
Jak droga nimdraug sie rozkreci to juz bedzie zapozno.

Spokojnie Vampie, już na na Nimke znajdę haka :wink: :twisted:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-05-30 07:52

No nie ma to jak solidarność... :roll: :wink:



Dodano: 2008-05-30 08:33

nimdraug napisał(a):
No nie ma to jak solidarność... :roll: :wink:

Jaka solidarność? Mówie o sobie, a vamp niech sie sam martwi :twisted: Wszak czemu od razu uznać kogoś za zwycięzce skoro rywalizacja jeszcze sie nawet nie rozpoczęła :wink:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-05-30 08:38

&ltodchodzi, ze spokojem przywiązuje KostuchA do krzesła>
To...o jakiej rywalizacji mówiłeś? :twisted:



Dodano: 2008-06-01 19:00

DOBRA :!: Nie ma na co czekać. Mistrza nie ma i prawdopodobnie nie będzie więc pozwolicie, że zrobię ten pierwszy krok. Najwyżej będę kasować posty :wink:

CHLAST :!: PLASK :!: <mlasnęły ostatnie uderzenia topora rozrywające ostatniego niepokornego przeciwnika na strzępy i rozrzucające je na boki.>
- Mianuję Ciebie martwym ścierwem i posiłkiem wygłodniałych padlinożerców. Przynajmniej oni będą mieć z Ciebie jakiś pożytek <zagrzmiał gromki szyderczy głos w ciemnościach boru>
- Nie takich już sie rozpruwało <zaśmiał sie do siebie>
Noc zapowiadała sie długa tym bardziej, że na jej skrajach widać już było światła pobliskiej wioski i słychać było słabe głosy z niej dobiegające.
- Przekonajmy sie co tam sie dzieje...


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-01 20:04

Gapią sie jakby ducha widzieli...-mruknęła pod nosem, kiedy ostatni wieśniak umknął jej sprzed drogi do niewielkiej miejscowej gospody.
Poprawiła opadający na plecach kołczan, po czym pchnęła skrzypiące drzwi.
Oczom wszystkich zebranych ukazała się subtelna postać o równie ponurej, co panującej na zewnętrzna pogodzie, minie.
Rzuciła bez słowa tobołek na pobliską, niezajętą, jeszcze ławę i niezmieniając wyrazu spojrzenia, odszukała wzrokiem, uwijającego się po izbie karczmarza.
Wewnątrz głosy umilkły, by po chwili znów nabrać na sile, co nie miało jednak odbicia w przyrodzie. Jej wrażliwe uszy wyłapywały dźwięki sięgające poza obszary wioski, a nawet dalej... -Dziwne- pomyślała, po czym
pociągnęła łyk przyniesionego właśnie przez właściciela karczmy wina, gdy nagle...



Dodano: 2008-06-02 08:23

Powietrze zaczęło się zagęszczać i elektryzować, aż nagle na środku karczmy tuż pod powałą otworzył się portal. Wyleciał z niego mag, który spadając z krzykiem spadł na ławę, która załamała się od uderzenia.
Spod szczątków ławy i naczyń odezwał się zbolałym głosem:
- Kurw...ostatni raz teleportuję się na kacu.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2008-06-02 10:14

<Zatrzymał sie na skraju lasu tuż przed wkroczeniem do rozbawionej życiem nocnym wsi. Ciężko dyszał po lekkim truchcie przez ciemny bor zaś całe dłonie, twarz i tors miał we krwi po ostatnich przeciwnikach. Bacznie obserwując i analizujac obraz wsi udzieliła mu sie refleksja:>
- Mam nadzieje, że chociaż Ci tutaj są spokojni bo już mam dosyć użerania sie z tym rozwodnionym motłochem...
&lto czym prędko uskoczył w pobliskie domostwa sprawnie ukrywajac sie w ich cieniu. Nagle w jego nozdrza wdarł sie dziwny zapach dobiegający z pobliskiej karczmy. Zapach na pewno nie istoty ludzkiego pochodzenia. Wyraźnie zapach ten wzbudził zainteresowanie>
- Pijawka na pewno nie jesteś... koleżanko...
<uskoczył miedzy domostwa skacząc z cieniu w cień powoli zmierzajac w strone karczmy>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 10:43

<do karczmy biegła dość wysoka, chuderlawa i wyraźnie przerażona postać w kapturze>
<rozejrzała się czy nie ma nigdzie ludzkiego ścierwa po czym już spokojniejsza podeszła do karczmarza>

- jakie macie piwo karczmarzu?
- (cisza)
- można zamówić kufelek?
- (wyciera zgniłą szmatka jakiś brudny kufel po czym nalewa jakiegoś żółtego płynu)
- dziękuję bardzo
- (cisza)

<zapłaciwszy należność oddalam się usiąść na jakiejś wolnej samotnej ławce>



Dodano: 2008-06-02 10:57

KostucH napisał(a):
Mówie o sobie, a vamp niech sie sam martwi :twisted:


Nie boj sie dam sobie rade.


Czasami warto uciec od zycia...


Dodano: 2008-06-02 12:18

Spokojnie przyglądała się dwóm indywiduom, sącząc wino, od którego robiło jej sie coraz cieplej. Jednak ze ściąganiem opończy postanowiła jeszcze poczekać by nie wzbudzać niepotrzebnych sensacji wśród zebranych. Chociąż...czy taka jak ona może namieszać gorzej niż ten popaprany mag?
Rzuciła ostre spojrzenie w jego kierunku, uśmiechnął się słabo, odwróciła więc wzrok.
-O inkwizycji nie słyszał?-poszeptała do Siebie w myślach, po czym skuliła się w kącie, czując że jeszcze ktoś..lub coś czai się na zewnątrz...



Dodano: 2008-06-02 12:34

Wstał powoli jęcząc i otrzepując kurz i resztki jedzenia ze swej szaty. Wytarł o rękaw twarz umazaną wylaną zupą. Rozejrzał się po sali, po czym znalazł sobie miejsce w roku. Pomyślał, że czas zacząć zabijać klina:
-Karczmarzu! Wina!


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2008-06-02 12:49

<zwrócił uwagę na dziwne spojrzenia rzucane w stronę amatora wina>

hmm pewnie jakiś tutejszy świr

<dopiero teraz gdy skupił się na smaku piwa zauważył, że tutejszy browar ma wyjątkowo dziwny smak... taki... gówniany>
<dla spokojnego ducha postanowiłem nie drążyć dalej rozmyślań nad smakiem tylko pociągnąłem kolejnego chlusta>



Dodano: 2008-06-02 12:55

Wieśniaki powróciły do debaty, od wyziewów robiło sie coraz goręcej... zerknęła na boki, po czym ostrożnie rozpięła płaszcz i odrzuciłała kaptur. Opończa opadła na ławę za nią, ukazując przyciągającą wzrok postać elfki.
-I co się gapisz??- warknęła, mierząc wzrokiem najbliżej siedzącego delikwenta.



Dodano: 2008-06-02 13:02

-No, nieźle. - pomyślał lustrując wzrokiem jej postać. Potem popatrzył na tępe twarze wieśniaków.
-Szuka guza, czy co? Jak pochleją, to nabiorą odwagi. - pomyślał.
Uśmiechnął się i wzniósł toast w kierunki elfki.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2008-06-02 13:03

<zachłysnął się piwem i zaczął kaszleć na całą karczmę co tylko bardziej odwróciło uwagę gawiedzi od rozmów i przykuło spojrzenia do pięknej kobiety siedzącej samotnie w rogu>

<wstał z ziemi i z zaciekawieniem obserwował rozwój sytuacji>

hmm elfka w takim chlewie?

<Summonedowi od razu przypomniał się smak piwa, którym się przed chwilą zachłysną i skrzywił się nieco>



Dodano: 2008-06-02 13:10

<w końcu znalazł sie u bocznego wejścia do karczmy na tyłach gdzie jak sądził nikt sie nie kręci. Los jednak chciał by byli to dwaj miejscowi wojowie pełniący warte i akurat w tej chwili musieli wejść za budynki. Prędko zrozumieli z jakim paskudztwem mają do czynienia.>
- SZIN!!!
<Dźwięcznie zabrzmiały dobywane przez nich miecze, które wydały całkiem przyjemny metaliczny dźwięk. Nim jednak zdołali otworzyć dziób by wznieść alarm, drugą ich ale już nienormalną - jak dla ludzi reakcją - były głowy wlatujące przez boczne okno do spiżarni karczmy>
- CHLAST!!!
<mlasnęło ostrze topora przez ich wątłe szyje>
- Nie mieli gdzie zajrzeć tylko tu ich poniosło... Chyba nigdy nie uda mi sie spokojnie wejść i napić...
&ltrędko sie zerwał i znikł w dalszych zabudowaniach słysząc wzrastającą sensacje wobec hałasu>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2008-06-02 13:14

Zignorowała toast maga, zdawała sie właściwie ignorować wszystko co działo sie w okół...Spokojnie siedziała, schowana w półcieniu, manewrując czymś zawzięcie pod ławą. Kielich przed nią stał już pusty, lecz ona nie wyglądała na chętna kolejnego. Uważny obserwator dostrzegłby pewnie delikatne ruchy jej wrażliwych uszu i ust, jakby rozmawiała i słuchała niedostępnego monologu dla wrażliwości pozostałych.



Dodano: 2008-06-02 13:25

<zgiełk zaczął narastać, poruszenie było coraz większe, można było usłyszeć zaniepokojone rozmowy>

-ci obcy są jacyś dziwni
-boję się, że ten mag zwiastuje kłopoty, oni zawsze przynoszą problemy

<w tej chwili ze spiżarni wychodzi karczmarz z dwiema odciętymi głowami strażników>
&ltełne przerażenia i nienawiści spojrzenia kieruja się na CrommCruaicha>

-to on! to demon!
-spalić go!



Dodano: 2008-06-02 13:28

Opróżnił do kielicha resztę dzbana. Przyłożył kielich do ust, kiedy poczuł, że srebrny medalion na jego szyi zaczyna wibrować.
- Co jest, kurw... - pomyślał.
Jakby nigdy nic sączył powoli wino, ale w myślach zaczął już powoli koncentrować energię.
- Że też musiałem wczoraj zapić. - skrzywił się.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2008-06-02 13:36

Odrywa nieprzytomne spojrzenie od krawędzi stołu, rozgląda sie po wściekłych wieśniakach otaczających Maga i dostrzega, że część z nich zmierza w kierunku i jej stolika, bełkocząc coś o czarach...
Świsnęło coś w powietrzu po czym utkwiło w nodze jednego z kmieci, unieruchamiając go po środku izby wraz z towarzyszącymi mu kompanami
-No Panowie, ani kroku...- lekko wskoczyła na stół, bujając między palcami kolejny nożyk.
-Nie można u was spokojnie odpocząć, poszukamy innego miejsca. Puścić Maga! Wychodzimy...- nożyk w jej zgrabnych dłoniach groźnie zabłysnął.



Dodano: 2008-06-02 13:43

Podniósł się z ławy i powolnym krokiem skierował się w stronę drzwi rozglądając się wokół. Zgarnął po drodze dzban wina i stanął przy drzwiach koncentrując energię w dłoni, aby na wszelki wypadek cisnąć za siebie ognistą kulę.
- Czekam na ciebie, Pani! - skierował wzrok w stronę elfki.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Dodano: 2008-06-02 13:47

<w tej chwili w drzwiach pojawił się wieśniak z za nim kilku bardoz barczystych kolei z toporami>

- co to za burda do cholery nieczystej?!!
- to mag! - krzyknął tłum wskazując na CrommCruaicha
- zabił dwóch strażników!!!
barczysty koleś popatrzył na maga - wiesz co tu robimy z takimi jak ty?

<już chciał wziąć zamach toporem kiedy nagle całe światło w karczmie zgasło>



Dodano: 2008-06-02 13:49 Zmieniono: 2008-06-02 13:54

<wykorzystując zamęt skrył sie niedaleko od karczmy jednak w miarę widząc przez jedno z jej okien co sie dzieje wewnątrz. Uwagę jego wzroku przykuła kobieca postać.>
- A więc to Ty mi zaświdrowałaś w nozdrzach...
<mówił do niej w swych myślach bacznie obserwując to piękna nieznajomą to zgiełk>
- Co za ludzie... ściętych głów nigdy nie widzieli...
<urwała sie mu krótka refleksja>
- Zobaczymy jednak czy ta piękność sama tam siedzi bo te dwie ścięte głowy to na pewno nie był fragment jej orszaku obronnego... Poczekamy aż sie uspokoi to wpadniemy sie przywitać...
<kontynuował rozmowę z samym sobą w myślach. Czeka. Jednak wszystko sie pozmieniało. Światła zgasły. Do wnętrza wtoczyła sie grupa zbrojnych mężów...>
- Chyba czas sie przywitać...
&ltrędko ruszył z ciemności w grupę zbrojnych>
- SZLAST!!!
<mlasnęły ostrza toporów o karki stojących powalając kilku z nich jednym cięciem na ziemie>
- Jescze, któryś czy mam tak w nieskonczoność!?
<zagrzmiał gruby niemlaże growlujacy głos>


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło